sportowo

TRWAJĄ ZAPISY NA VII SIEMIANOWICKIE NOCNE MARKI

Trwają zapisy na VII Siemianowickie Nocne Marki, zapraszamy wszystkich mieszkańców Siemianowic, Katowic, a także okolic do zapisów.

Biegacze, którzy z jakiegoś powodu nie będą mogli wziąć udziału w zawodach, będą mieli szansę zdobyć specjalnie na tę okazję zaprojektowany, odlewany medal, biorąc udział w biegu wirtualnym.

ZAPISY NA BIEG WIRTUALNY – KLIK KLIK
ZAPISY NA BIEGI DLA DZIECI – KLIK KLIK
ZAPISY NA BIEGI NA 5 KM, 10 KM I NW – KLIK KLIK 

2. PKO Piekarski Półmaraton

Już 24 lipca czeka na Was 2. PKO Piekarski Półmaraton połączony z Nocną zaDyszką oraz Marszem Nordic Walking. Organizatorami wydarzenia są Miasto Piekary Śląskie, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz Stowarzyszenie Lecymy Durś, zaś sponsorem tytularnym jest Bank PKO. Zapraszamy wszystkich miłośników biegów i marszów.

II PKO Piekarski Półmaraton to rywalizacja, która sprawi, że nasze miasto stanie się prawdziwą nocną stolicą biegów. Otóż 24 lipca o godzinie 21.00 setki biegaczy i walkerów zgromadzą się na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Olimpijskiej 3, by wspólnie wziąć udział w sportowych zmaganiach.

Do wygrania wakacje we Włoszech dla dwóch osób w 2022 roku oraz 3 samochody marki Skoda na weekend z pełnym bakiem.

Trasa 2. PKO Piekarskiego Półmaratonu


Uczestnicy wydarzenia będą mogli wystartować zarówno w zawodach na dystansie 21,0975 km (Piekarski Półmaraton), jak i w towarzyszącym im biegu pod nazwą Nocna zaDyszka, którego dystans wyniesie 10 km, oraz w zawodach Nordic Walking, jakie rozstrzygnięte zostaną na długości 10 km. Podczas imprezy w godzinach popołudniowych przewidywane są również konkurencje biegowe dla najmłodszych pasjonatów sportu.

W związku z obowiązującymi przepisami mamy limit 250 uczestników w rywalizacji biegowej na dystansie Półmaratonu, 250 uczestników w Nocnej Zadyszce oraz 250 uczestników w rywalizacji Nordic Walking.

Już teraz zachęcamy do zapisów, których dokonywać można za pośrednictwem strony internetowej elektronicznezapisy.pl

Wysokość opłaty startowej uwarunkowana jest czasem jej dokonania. W ramach tej opłaty każdy uczestnik otrzyma: pamiątkowy medal wręczony na mecie biegu, posiłek regeneracyjny, wodę, pakiet startowy, chip startowy (zwrotny po biegu), obsługę medyczną oraz zdjęcia.

2. PKO Piekarski Półmaraton jest drugim z biegów realizowanych w 2021 roku w ramach PKO Korony Śląskich Półmaratonów. Więcej informacji na stronie wydarzenia 2. PKO Piekarski Półmaraton. Poniżej znajdziecie też mapkę z trasa biegu.

Bieg dla dzieci w ramach II PKO Piekarskiego Półmaratonu

Potrzebni wolontariusze do 2. PKO Piekarskiego Półmaratonu

Honorowy patronat nad wydarzeniem sprawuje Prezydent Miasta Piekary Śląskie Sława Umińska-Duraj.

Serdecznie zachęcamy do udziału!

VI SIEMIANOWICKI BIEG ŚWIETLIKÓW

Trwają zapisy na VI Siemianowicki Bieg Świetlików, który odbędzie się 19 czerwca nad Stawem Rzęsa oczywiście w Siemianowicach Śląskich. 

Tradycyjnie zorganizujemy biegi dla dzieci na kilku dystansach, biegi na dystansie 5 i 10 km oraz nordic walking na dystansie 5 km. Aby się zapisać wypełnij odpowiedni formularz, który znajduje się na naszej stronie.

Ze względu na panującą sytuację na każdym dystansie wprowadziliśmy limit uczestników, który będzie bezwzględnie przestrzegany.
Każde zawody wystartują o innej godzinie, tak by zawodnicy z konkretnych dystansów nie mieli możliwości spotkania się w biurze zawodów, dlatego przed zapisami prosimy o przemyślenie czy konkretna godzina jest dla Was odpowiednia.
⬇
HARMONOGRAM:
PRACA BIURA ZAWODÓW – 13:00 – 20:30
BIEGI DLA DZIECI – 15:00 – 16:00 (dekoracja zwycięzców nastąpi o godzinie 16:00)
BIEG NA 10 KM – 17:00 (dekoracja zwycięzców nastąpi o godzinie 18:30)
NORDIC WALKING 5 KM – 19:00 (dekoracja zwycięzców nastąpi o godzinie 20:30)
BIEG NA 5 KM – 21:00 (dekoracja zwycięzców nastąpi o godzinie 22:00)

PREZENTUJEMY MEDAL BIEGU PARKOWE HERCKLEKOTY

Był już medal w kształcie serca, były sznurówki ułożone w kształt serca, była też róża wiatrów – chyba nasza ulubiona.
Każdy medal projektujemy z niezwykłą starannością i zaangażowaniem wielu osób. Za każdym projektem zawsze jest historia, nasza…..ale pewnie każdy z Was dorabia sobie własną.
W tym roku na mecie biegu Parkowe Hercklekoty do zdobycia będzie medal w kształcie klucza.
Może to być klucz do czyjegoś serca, klucz do wolności lub klucz do czegoś nowego😍
Wszystkich biegaczy i nordic walkerów zapraszamy do zapisów na bieg wirtualny lub bieg z opcją odbioru medalu na DOLINIE TRZECH STAWÓW w dniu 21 lutego 2021 od 10:00 do 13:00.
Szczegóły na naszym fan page’u MK team oraz na stronie www.mkteamevents.pl

JUŻ DZISIAJ RUSZAJĄ ZAPISY NA VII PARKOWE HERCKLEKOTY

Zapraszamy wszystkich do udziału w biegu pn. VII PARKOWE HERCKLEKOTY, który trwać będzie od 14 do 28 lutego. Bieg będzie można zaliczyć w dniu 21 lutego i osobiście odebrać medal. Szczegóły opisaliśmy w regulaminie.
Aby zapisać się na bieg prosimy o wypełnienie formularza, który dostępny jest TUTAJ.

 

RUSZYŁ DOGTREKKING

W niedzielę, 10 stycznia odbył się pierwszy spacer w ramach DOGTREKKING z MK team czyli zbieramy kilometry przez cały rok.
Zainteresowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Cieszymy się, że udało się zmobilizować aż tyle osób do wspólnej aktywności ze swoimi pupilami.

10 stycznia spotkaliśmy się na Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Kolejny wspólny spacer planujemy w następnym miesiącu, chociaż nie ukrywamy, że chodzi nam po głowie wspólny wypad w góry, jeszcze w styczniu.
Spacerowanie i bieganie z psami to świetna motywacja do wykonywania codziennej aktywności fizycznej, a udział w różnego rodzaju wyzwaniach, nawet jeśli są one wirtualne, wprowadza nutkę rywalizacji.
Mamy nadzieję, że dzięki stworzonej przez nas rywalizacji uda się nam wprowadzić chociaż namiastkę sportowego życia, sprzed pandemii.

W dzisiejszym spacerze oprócz naszego Simby wziął udział Faftin, a także Rubens, Lena i Sali.

Podczas pierwszego wspólnego spaceru udało się pokonać ponad 7 km. Mamy nadzieję, że z miesiąca na miesiąc nasze dystanse będą się wydłużać.

 

Do zobaczenia na następnym spacerze.

Zasady rywalizacji zostały opisane TUTAJ.

Zapisz się poprze facebookowe wydarzenie TUTAJ.

VI PARKOWE HERCKLEKOTY JUŻ 16 LUTEGO

W niedzielę, 16 lutego br., odbędzie się przyprawiająca o szybsze bicie serca walentynkowa impreza… biegowa. Od godziny 10:00 na alejkach Parku Leśnego w Katowicach, czyli w Dolinie Trzech Stawów, będzie można spotkać rozbieganych uczestników biegu VI Parkowe Hercklekoty.

W ramach biegu VI Parkowe Hercklekoty zakochani w bieganiu i Nordic Walkingu będą mieli do pokonania dwa dystanse. Do wyboru uczestników będzie trasa 5 i 10 km. Bieg poprowadzi przez urokliwe zakątki Doliny Trzech Stawów, jednego z ulubionych miejsc aktywnych mieszkańców Katowic i nie tylko.
Dzień wcześniej, 15 lutego, parkowe alejki opanują najmłodsi, którzy pobiegną na dystansach od 50 do 800 metrów.

Organizatorzy przewidują, że na starcie ustawi się ponad 1000 biegaczy, około 300 dzieci i 200 „chodziarzy”, czyli miłośników Nordic Walking. Na podium stanie trzech najszybszych biegaczy i biegaczek w biegu na 5 i 10 km, a także zwycięzcy w kategorii NW z podziałem na kobiety i mężczyzn.
Dodatkowo, współorganizator wydarzenia, Miasto Katowice, wyróżni najszybszych mieszkańców Katowic w kategorii bieg (5 i 10 km) oraz w kategorii Nordic Walking.

Cieszymy się, że aż tyle osób zdecydowało się spędzić z nami kolejne, szóste już walentynki. Na listach startowych, pojawiło się wiele nazwisk, które kojarzymy z zeszłego roku. Wielu uczestników zapowiada udział w całym cyklu Grand Prix – cieszą się organizatorzy i dodają – Na mecie, na każdego zawodnika będzie czekała ciepła herbata i pyszna zupa, co powinno uspokoić hercklekoty, których uczestnicy nabawią się podczas biegu, a oprócz tego, jak zawsze, specjalnie na tę okazję zaprojektowany medal.

Zapisy na bieg trwają do 7 lutego i odbywają się tylko przez internet. Szczegóły na stronie organizatora – www.mkteamevents.pl

Impreza Parkowe Hercklekoty organizowana przez MK team odbędzie się już po raz szósty. Partnerem wydarzenia jest Miasto Katowice oraz Zakład Zieleni Miejskiej w Katowicach. Patronem honorowym biegu jest Prezydent Miasta Katowice, Marcin Krupa.

W skład cyklu GRAND PRIX MK TEAM 2020 wchodzą następujące zawody:

– VI Parkowe Hercklekoty 16.02.2020 r., Katowice

– V Siemianowicki Bieg Świetlików 20.06.2020 r., Siemianowice Śląskie

– VI Siemianowickie Nocne Marki 31.10.2020 r., Siemianowice Śląskie

– VII Bieg Mikołajkowy 06.12.2020 r., Katowice

Podsumowanie cyklu odbędzie się podczas uroczystej gali w styczniu 2021 r.


Więcej informacji dot. biegu VI Parkowe Hercklekoty znajduje się pod adresem:

strona organizatora: www.mkteamevents.pl/hercklekoty

fan page organizatora:  www.facebook.com/mkteamevents

wydarzenie na facebooku (bieg i NW): www.facebook.com/events/505170736774733/

wydarzenie na facebooku (biegi dla dzieci): www.facebook.com/events/1210914139299098/


Dodatkowych informacji dla prasy udzieli:

Klaudia Witor

klaudia.witor@mkteamevents.pl

media@mkteamevents.pl

+ 48 695 196 497

TRWAJĄ ZAPISY NA VI BIEG MIKOŁAJKOWY W KATOWICACH

Trwają zapisy na VI Bieg Mikołajkowy, który w tym roku został podzielony na dwie odrębne imprezy sportowe. W sobotę, 7 grudnia wystartuje bieg dzieci, w niedzielę, 8 grudnia pobiegniemy na 5 i 10 km oraz pomaszerujemy na 5 km.

7 grudnia (sobota) odbędzie się bieg dla dzieci – zapisy T U T A J  (limit osiągnięty)

8 grudnia (niedziela) odbędzie się bieg na 5 i 10 km oraz nordic walking na 5 km – zapisy T U T A J (limit NW osiągnięty)

Bieg odbędzie się w Parku Leśnym w Dolinie Trzech Stawów, od strony ulicy FRANCUSKIEJ (za lotniskiem Muchowiec)

VI EDYCJA GÓRSKIEJ PRZYGODY JUŻ 10 LISTOPADA

Już za niecałe 2 tygodnie odbędzie się VI edycja Górskiej Przygody! 10 listopada na malownicze ścieżki Beskidów w duchu sportowej rywalizacji wyruszą biegacze górscy i Nordicowcy.

Start/Meta oraz biuro zawodów zlokalizowane będą na terenie Hotelu Podium*** w Wiśle. Podobnie jak w poprzednich edycjach trasa biegu liczyć będzie 17 km natomiast trasa Nordic Walkingu będzie mieć długość 12,5 km. Podstawowym celem zawodów jest promocja zdrowia i aktywności fizycznej z nutką sportowej rywalizacji.

Trasa biegu wraz z profilem wysokościowym: klik klik  Trasa Nordic Walking: klik klik

Zawodnicy będą rywalizować ze sobą w poniższych kategoriach wiekowych:

Kategorie wiekowe – Bieg:

Kobiety OPEN                                  Mężczyźni OPEN

Kobiety 16-29 lat (K1)                      Mężczyźni 16-29 lat (M1)

Kobiety 30-39 lat (K2)                      Mężczyźni 30-39 lat (M2)

Kobiety 40+ (K3)                              Mężczyźni 40-49 lat (M3)

Mężczyźni 50+ (M4)

Kategorie wiekowe – Nordic Walking:

Kobiety 16-39 lat (NK1)                   Mężczyźni 16-39 lat (NM1)

Kobiety 40+ (NK2)                           Mężczyźni 40+ (NM2)

 

Na każdego uczestnika na mecie będzie czekał pamiątkowy medal FINISHERA oraz ciepły posiłek i bezalkoholowy „izotonik” od LECH FREE!

W tym roku dla pierwszych 400 osób, które odbiorą pakiety startowe czekać będzie niespodzianka w postaci pamiątkowego Buffa!

W trakcie imprezy zostaną także rozegrane zawody dla dzieci – jak co roku najmłodsi zmierzą się z pętlą wokół Hotelu Podium w swojej Małej Górskiej Przygodzie! Każde dziecko otrzyma pamiątkowy medal FINISHERA oraz upominek.

 

Zgodnie z programem zawodów na trasę pierwsi wyruszą biegacze (start biegu zaplanowano na godzinę 11:00), aby przecierać szlak startującym minutę po nich Nordicowcom (start zawodów Nordic Walking o 11.01). Gdy dorośli będą rywalizować na trasie żółtego szlaku, swoje 5 minut chwały będą mieć najmłodsi – Mała Górska Przygoda wystartuje o godzinie 11:10.

Rozpoczęcie dekoracji przewidziano na godzinę 14:30.

Po dekoracji odbędzie się losowanie nagród. Do wygrania będą m.in. zegarki firmy GARMIN !!!

Więcej informacji na www.sportpelenpasji.pl oraz na wydarzeniu Facebookowym:

klik klik

Zapisy Bieg i Nordic Walking:

klik klik

Zapisy Bieg Dzieci:

klik klik

 

Zapraszamy w imieniu organizatorów.

 

EPOKA ŻELAZA

Przez chwilę zastanawiałam się, czy pisać relację z Silesii 2019. Może zostawić sobie to wszystko w głowie. Ten maraton był bardzo ,,mój”. Nikt i nic nie odciągało mojej uwagi. Wszystko poszło tak dobrze i tak bardzo panowałam nad sytuacją, że….hmmm…co by tu napisać. Zmieniłam jednak zdanie. Ucząc się z Milenką do sprawdzianu z historii, przerabiałyśmy epoki w historii człowieka. Tknęło mnie, że to w sumie taka moja historia biegowo/triathlonowego rozwoju i połączę ją z relacją z Silesii. 

Najpierw była epoka kamienia łupanego. Tak, to ja – prehistoryczny Mariolopitek biegający z dzidą i procą, po polach i lasach Zachodniego Pomorza, polujący na mamuty. Znak rozpoznawczy – trampki, rozciągnięte spodnie od dresu i bluza, choć w zimę zdarzało mi się biegać w swetrze. Takim w renifery. Serio. Biegałam około pół godziny, ale za to codziennie, wzbudzając co najmniej zdziwienie otoczenia.

Po epoce prehistorii biegania, nadeszła epoka brązu. No proszę Państwa, adidasy wkraczają na scenę. Są też bawełniane spodenki i koszulka, czasem długie skarpety ( bo tak biegali w amerykańskich filmach). W epoce brązu miałam incydent trenowania na 400 metrów na UWM, w tą epokę wrzucam też moją przerwę i powrót do biegania ( ciemne czasy średniowiecza i odrodzenie). W Renesansie biegam maratony ( choć czwórki nawet dotknąć nie mogę), latam ultra i to z sukcesami ( 3 x Mistrzostwo Polski Lekarzy Weterynarii w Ultramaratonie, dobre ,,występy” na Zamieci 2018 i 2019), wciąga mnie triathlon…choć tam ,,januszuję” na całego. Pod koniec epoki brązu trafiam pod skrzydła Benjamina Kucińskiego ( 20 listopad 2017). Zaczynam trenować ,,na serio”. Cel główny – ukończenie w limicie Diablak Beskid Extreme Trithlon ( jak się baba na coś uprze…). Cóż, do tej pory się nie udało, więc Trener musi się ze mną męczyć i użerać dalej. Przez te dwa lata dokonała się prawdziwa przemiana i naprawdę bardzo ciężko na to pracowałam. Największym ukoronowaniem tej epoki było złamanie czwórki na Silesii w 2018.

W końcu nadchodzi Epoka Żelaza. Epokę Żelaza rozpoczyna zdobycie tytułu Ironmana 8go września 2019 roku w Malborku. Wszystko tam zagrało, wszystko ,,pykło”. Pokonałam pełen dystans z dużym spokojem, z zapasem sił i pewnością siebie tak dużą, że decyduję o ataku na życiówkę na Silesi 2019 miesiąc po. Daję sobie tydzień odpoczynku i już siedem dni później wznawiam treningi.

Nie szło tak zupełnie gładko. Musiałam trochę powalczyć z porannym wstawaniem i napadami wilczego głodu ( to było trochę tak, jakby organizm domagał się odpoczynku i nagrody za zrobionego dopiero co Ironmana). Oto przykładowe dialogi wewnętrzne : Co ty kurde kobieto, zwariowałaś? 5.30 rano, ciemno, zimno, a ty ciągniesz na bieganie? Pogięło cię? Jak to ciasta ,,nie”?! Zasłużone to ciasto. Był Ironman? Był? To dlaczego ciasto ,,nie”. No bez jaj, że chipsy też ,,nie”. Zapomnij, jest szósta, sama sobie idź pobiegać…..o tak, wrzesień był miesiącem walki z lenistwem i obżarstwem. Na szczęcie Trener wyczuł sytuacje ( i inwigilował STRAVę). Strzelił z bata z raz, czy dwa i sprowadził na właściwą drogę.

Mamy piątek, dwa dni przed Silesią. Jadę odebrać pakiet. Zwykle robię to dzień przed ( taka moja mała maratońska tradycja ), ale tym razem postanawiam maksymalnie oszczędzać nogi w sobotę. Odbiór pakietu startowego to dla mnie zawsze jak odpakowywanie prezentu gwiazdkowego. Uwielbiam ten moment. W biurze zawodów same znajome twarze (,,Saraty” – czyli Bernadetta i Tomasz, Łukasz i Barbara z młodszym pokoleniem, drugi Łukasz…no pełno całej biegowej katowickiej (czytaj Katowice i okolice) rodziny. Atmosfera prawdziwie świąteczna. Coś wspaniałego.

Z żalem opuszczam stadion i w trakcie powrotu coś kieruje moje kroki do namiotu z koszulkami biegowymi na małym (ale największym jak do tej pory przed Silesią) Expo. Koszulka z białym wyjącym wilkiem oczarowuje mnie tak, że praktycznie bez zastanowienia ją biorę i od razu decyduję, że będę w niej biec ( tu też łamię moją koronną zasadę ,,nic nowego na maraton”).

Sobota – praca, zakupy, życie – mija szybko. Nadchodzi wieczór – ostateczne przygotowanie stroju startowego, foteczka na bloga i o 21ej byłam w łóżku. Nie denerwuję się. Nerwy były w prehistorycznych epokach. Teraz jest Epoka Żelaza. Wiem, że jestem przygotowana, wiem, że przedstartowe nerwy, to mój największy wróg. Wiem, że walczę jutro o PB na maratonie na Silesi i jeśli zachowam się tak, jak w Malborku nic mnie nie powstrzyma. Zasypiam spokojna.

5.50 budzę się sama 10 min przed budzikiem. Jeny, jaki ten spokój jest cudowny. Ubieram się, pije kawę, jem bułę z miodem, równocześnie karmiąc cały domowy zwierzyniec ( sztuk trzy – szczurek Czarek, świnka morska – Świniak, waran stepowy – Sidney). Po siódmej wychodzę z domu i wędruję sobie z muzyką na uszach na Rynek ( głośno i kiepsko śpiewając). Na numer startowy przejażdżki dziś są za free, więc nie przejmuję się biletem. Nie mam też problemu z rozpoznaniem w który tramwaj wsiadać. Maratończycy przed maratonem…cóż, to bardzo charakterystyczna grupa. Upychamy się w ten tramwaj jak sardynki. Ścisk sprzyja integracji. Rozmawiamy sobie, o startach, planach na dzisiejszy bieg…świetna atmosfera. Wysiadamy i całą wielką grupą kierujemy się na stadion. Machamy do maratończyków w samochodach. Kurcze, dla samej tej otoczki ,,przed” warto choć raz w życiu spróbować się z Królewskim Dystansem. Docieram na miejsce. Z dużym zapasem czasu. Wystarcza by pozdrawiać znajomych, oklaskiwać startujących 20 min wcześniej na trasie 50 km, podbiec na start z Basią Olschimkę-Marmurowicz (która zapowiedziała, że biegnie na luzie i zrobiła życiówkę i to o pół godziny lepszą niż moja. Basia, jak dorosnę chcę być taka jak Ty 😉 i ustawić się w swojej strefie startowej. Rozglądam się dookoła. Wszyscy uśmiechają się do siebie. Oj tak, to piękna chwila. Odliczanie i START!

Jestem bardzo skupiona. Od początku czuję pełną kontrolę nad sytuacją. Biegnę sobie z muzyka na uszach, ale puszczoną na tyle cicho, żebym miała kontakt z otoczeniem. Jeszcze w Parku Śląskim ( początek trasy) dobiega do mnie Marcin Mikoś – Diablakowy kolega. Uczestników Diablak Extreme Triathlon jest tak niewielu, ze nasza ekipa jest jak rodzina. Znamy się, lubimy, mamy cały czas ze sobą kontakt ( zobacz Daniel Wójcik co stworzyłeś). Marcin Mikoś Diablakiem jest BARDZO. W tegorocznej edycji 2019 nie tylko ukończył ze świetnym czasem pełen dystans z metą na Babiej Górze, ale następnego dnia poleciał jeszcze połówkę zdobywając ( i zbiegając ze szczytu ) Skrzyczne. Taki sobie postawił Challenge na 40ste urodziny Człowiek z Tytanu. Rozmawiamy sobie chwilę o planach i śmiejemy się, że diablakowe buffy (oboje w nich starowaliśmy) zobowiązują nas do godnego wyniku. Dobra, on poleciał sobie swoim tempem, ja, choć kusiło pilnowałam swojego.

Wybiegamy z Parku. Ubrana jestem idealnie. Nie jest mi ani zimno ani gorąco. Mijam Piotra Bańczyka, który z dwójką synów kibicował gorąco od samego początku biegu. Mięśnie aż się rwą do biegu i muszę się bardzo mocno hamować. Pierwszy punkt z wodą, Dolina ( dzięki za kibicowanie Beata Prejs), drugi punkt z wodą, Nikiszowiec (mieszkańcy kibicują jak zwykle przewspaniale) ….nie jestem zmęczona w ogóle. Przebiegamy nad autostradą i z tego miejsca roztacza się wspaniały widok, a potem jest długi zbieg. Często robię tutaj treningi szosowe na Panterze i uwielbiam to miejsce. Robię ten zbieg dużo szybciej niż powinnam. Czuje ostrzegawcze kujnięcie po zewnętrznej stronie lewego kolana. Tego samego kolana, które zmusiło mnie do marszu na odcinku biegowym w Malborku. Cholera jasna Mariola! Miał spokój być! A tu ładny widoczek i ty szalejesz. O nie, nie nie. Mam nad tym kontrolę. Wmówiłam sobie. Po prostu zwolnij. Zwalniam. Przestaje boleć. Pilnuję picia, jem żel co 10 km. Od momentu zbiegu biegnę kalkując non stop. Na tyle wolno, żeby kolano wytrzymało, na tyle szybko, żeby życiówkę zrobić. Aż mi się śmiać chce, bo można z któregoś zdjęcia z drugiej połowy dystansu zrobić mema i dokleić obłoczek ze skomplikowanymi obliczeniami matematycznymi. Jeśli jestem w tym czasie tu i tu, to jakim tempem muszę biec, żeby było poniżej 3.59,54….echhhh….matematyczka ze mnie żadna, ale stary biegowy wyga już trochę tak. Udało się to zrobić. Choć na podbiegu w Siemianowicach zabolało mocniej. Organizm próbował oszukać mnie, chcąc dać tym ścięgnom chwilę wytchnienia i na chwilę przegrałam tam, nagle poddając się jakiemuś cholernemu przymusowi, żeby związać mocniej buta. No niech ktoś mi to wytłumaczy. 4 km do mety, wszystko idzie super, sznurowadła trzymają, a ta staje i je poprawia….Ja pitole.

Na podbiegu znów Piotr z synami i z puszczoną muzyką – chłopaki, jesteście nie do zdarcia. W tym miejscu kibicuje i robi zdjęcia Kasia Klimasz, moja Nightrunersowa podopieczna ( okazało się, że też kibicowała od początku). Na tym podbiegu dopingowały biegaczy Beti Ogon ze swoją mamą. Bardzo fajny punkt kibicowania obrały sobie też Agnieszka Pawera i Joanna Szabel – stały i kibicowały zarówno maratończykom i jak i półmaratończykom, kawałek po połączeniu ze sobą tras obu dystansów. Spryciary. Wydawało się, że środowisko biegaczy podzieliło się na tych startujących w Silesi i tych na niej aktywnie lub on line kibicujących. Na trasie kibicowała też Klaudia Witor i Tomasz Daniłowski, Agnieszka Dudek (ona też dzielnie pracowała równocześnie jako wolontariusz)…a z resztą na bank nie wymieniałam wszystkich kibicujących. Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Bo to ogromnie dużo znaczy.

Wbiegam do Parku Śląskiego. Zła na siebie za to sznurowadło mocno podkręciłam tempo. Już dla mnie nie ma znaczenia, czy będzie mnie boleć to kolano, czy nie. Wilk na koszulce zwietrzył Metę. Lecę nakręcona. W pewnym momencie zagaduje do mnie dziewczyna, biegnąca obok ,,Ja nie wiem jak to zrobisz, ale musisz być przede mną. Całą trasę jesteś moją motywacją. Od początku biegnę za tobą”. Ha ha. ,,Da się zrobić”. Krzyczę do niej. ,,Ale powalcz trochę ze mną” rzucam do tyłu jeszcze bardziej przyspieszając. W samym Parku w ogóle ludzie zrobili się tacy bardziej rozmowni. Mijam gościa w trisuitcie. ,,O! Triathlonistka” . Skąd on wie, myślę sobie, zostawiając gościa z tyłu. No tak! Przecież lecę w moim daszku. Zerkam na zegarek. Wiązanie buta lekko uszczupliło mój ,,zapas”, ale jest dobrze.

Prawie koniec. Biegniemy lekkim podbiegiem. Zaraz, za chwilę Meta. Meta Silesii.

Wbiegamy w tunel, panuje tu lekki półmrok, podświetlany czerwonymi światłami. Wszyscy krzyczą. Biegniemy do jasnej, niebieskiej poświaty. To nie maratońskie urojenia. W okolicach 13ej zza chmur wyszło Słońce oświetlając mocno stadion. Niebieski kolor był oszałamiający i wręcz świecił własnym światłem. Kontrastował mocno z zieloną trawą . Te kolory były tak intensywne jak intensywne są uczucia na maratonie.

Wbiegam na bieżnie. Piąty bieg i dzidaaaaaaa!!!

Wiem, że niektórzy specjalnie wydłużają sobie ten moment. Biegną triumfalnie, kręcą sobie film z finiszu i mety….ale nie ja. Ja po prostu muszę tam gnać. Ja tam nikogo nie widzę (oprócz wymijanych postaci), nie słyszę kibiców. Jest bajkowo niebieski stadion, bieżnia, czerwona meta i ja.

Jaki to cudowny moment gnać na pełnej kicie do mety po wyjściu z ostatniego wirażu na Silesii, zwłaszcza, że wiesz, że po raz kolejny czwórka złamana i będzie życiówka, prawie równo miesiąc po okuciu się w żelazo w Malborku. Czuję mrowienie i oszołomienie, kiedy to piszę jeszcze pięć dni później. Wbiegam z rękami w górze…szczęśliwa tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Nie da się tego szczęścia opisać. Mam szczerą nadzieję, że wśród moich czytelników są ludzie, którzy przeżyli to co ja, czuli to co ja….bo to piękne, czyste i wspaniałe tak bardzo, że słów do ubrania tego w zdania mi brak.

Idę sobie bieżnią upita tym szczęściem. Na szyi wolontariusz wiesza mi medal. Wyjmuję komórkę, patrzę, a tam nieodebrane połączenie od siostry. Okazało się, że Rudki kibicowały od 9ej rano on line. Dostaję też wiadomość od Emili Wroneckiej – ,,Zadzwoń jak to odczytasz”. Jest też sms od Marcina Brola ,,Gratulacje!” , napisany w tej samej sekundzie, co przekroczyłam metę. Okazało się, że na Stadionie miałam swoich kibiców, którzy nawet siedzieli niedaleko siebie, o sobie nie wiedząc. Emila i Darek, a kawałek dalej Marcin i Ewa. Próbuję ogarnąć te wszystkie gratulacje, a na bieżni kawałek dalej Ewelina Puchała i Ania Gemza – dwie Panie Zając, które prowadziły połówkowiczów na dwie godziny. Jest też Mariusz Nastuła. Cieszymy się wszyscy, robimy zdjęcia…aż się nie chce tego stadionu opuszczać. Piszę do Trenera. ,,Jest życiówka !”. ,,Wiem, śledziłem” ,,Początek za mocno, końcówka za słabo, maraton na wiosnę do poprawki” 😀

Trenerze, jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję za wszystko! Następny maraton poniżej 3.50!!!

Z żalem opuszczam stadion…odwracam się i jeszcze raz patrzę na bieżnię, na wszystkich tych ludzi, którzy właśnie kończą swój bieg….wiem co czują, wiem co przeżywają. Panuje jedna zbiorowa jaźń i jedno wielkie zbiorowe uczucie – szczęście.

Jesienią Szczęście na Śląsku ma kolor niebieski.

Cudowny był dla mnie ten ,,koniec sezonu”. Dlaczego cudzysłów? Bo to dla mnie początek nowej epoki. Co Epoka Żelaza ze sobą jeszcze przyniesie? Cóż….plany są. I są odważne. Ale odwagi i uporu nie można mi chyba odmówić. No i w końcu ja też nie odmawiam sobie ciasta. Zasłużone 😀

Mariola Powroźna