katowice

MARATOŃSKI/BIEGOWY SLANG

„W tym roku to już nie poszaleję, ale przyszły sezon będzie mój. Całą zimę polecę Skarżyńskim”. Ten tekst mojego biegowego kolegi zainspirował mnie do dzisiejszego tekstu. Bo kto jak nie maratończyk zrozumie o co chodzi?
Chodzi oczywiście o tzw. ,,Metodę Skarżyńskiego”- plany treningowe na maraton, na różne czasy, zawarte w książce ,,Maraton” (bardzo gorąco polecam i uważam, że każdy maratończyk przeczytać powinien). Autorem jest Jerzy Skarżyński – legenda biegów maratońskich, do tej pory czynnie biorący udział w biegach na różnych dystansach. Olbrzymi propagator tej formy ruchu. Wychwala, nie bez powodu, tzw. Zimową orkę, trening wytrzymałościowy w jesienno-zimowym okresie, wspaniale procentujący na cały następny sezon startowy.

Obracając się w biegowym światku, czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że mówimy ,,biegowym” językiem…który postronnego, nie biegającego słuchacza może wprawić w osłupienie. Poniżej przedstawię parę określeń…z pewnością, to nie wszystko. Zachęcam do podzielenia się swoimi zwrotami w komentarzach. Może kiedyś wspólnie stworzymy ,,Słownik”?

,,Dzień Konia” – marzenie każdego biegacza. Bardzo pożądana ekstremalna dyspozycja i szczyt biegowej formy przypadający na dzień zawodów. Czasem usłyszy się bardziej ,,fachowe „ określenie – superkompensacja. O co chodzi? O to, że w dzień biegu (zasłużenie, rzadziej z przypadku, chociaż też się zdarza) czujemy się, jakbyśmy mogli góry przenosić. Robimy ,,życiówki”, po drodze przybijając piąteczki kibicom. Wpadamy na metę, nie dość, że ze świetnym czasem, to jeszcze nawet z niedosytem. Najlepsi potrafią tak ustawić sobie trening, przygotowania, by właśnie w dzień ważnych zawodów ,,Dzień Konia” wypadł…niestety, nie zawsze wychodzi. Bywa, że w tygodniu, na jakimś środowym treningu lecimy lekko, nie mogąc wprost uwierzyć w swoją formę…by w niedzielę, na zawodach, wlec się noga, za nogą. Jakby powietrze zmieniło swoją gęstość.

,,Zając” lub Pacemaker – zawodnik prowadzący kogoś, lub całą grupę biegaczy na określony czas, np. na złamanie czterech godzin w maratonie. Czysto teoretycznie jest to doświadczona biegaczka lub biegacz, który potrafi utrzymywać równe tempo, pomaga innym zwalczyć kryzysy, dodaje otuchy…wielu zawodników, zawdzięcza dobremu zającowi ,,dowiezienie” się na metę i upragniony wynik…Niestety bywają i złe zające (to brzmi jak tytuł bajki dla niegrzecznych dzieci), ale najczęściej to kwestia niedomówień – jak chce prowadzić bieg na konkretny czas, konkretny zając. Niestety spotykałam w swojej ,,karierze ‘’ pacemakerów, którzy szarpali tempo z sobie tylko znanych powodów, gubiąc przy okazji połowę swoich podopiecznych. Jeśli jednak śledzicie moje teksty, to pamiętacie, że najlepszych pacemakerów spotkałam na swoim pierwszym maratonie, Silesii Marathon w 2013 roku (tekst – Święty Grall)

,,Złamać czwórkę” (albo inną cyfrę) – nie chodzi o złamanego zęba, tylko o ukończenie zawodów, w tym wypadku maratonu, poniżej danej godziny. Jest moje osobiste niespełnione marzenie i obiecałam sobie wiele nagród po osiągnięciu tego celu.

,,Iść w trupa” – to nic innego jak dać z siebie 200% możliwości i paść za linią mety, biec tak, jakby od tego zależało życie.

,,Euforia Biegacza”, ,,Endorfiny” – legendarny stan szczęśliwości dopadający głównie uczestników biegów na dłuższych dystansach. Taki mały, przyjemny efekt uboczny. Nie dostaje się jej na zawołanie, ale nic nie wiesz o bieganiu, jeśli nie przeżyłeś choć raz tej fali szczęścia.

,,Ściana” – w slangu biegowym nie oznacza elementu konstrukcyjnego budynku. Ścianą nazywamy moment , kiedy kończą się rezerwy energetyczne organizmu, uniemożliwiające lub utrudniające dalszy bieg. Najczęściej o ścianę rozbijają się uczestnicy maratonów na około 30 – 32 km biegu. Najłatwiej jest uniknąć tego nieprzyjemnego uczucia regularnie pijąc i jedząc podczas maratońskiego biegu na wszystkich punktach. Często nagrodą za przezwyciężenie takiego kryzysu jest właśnie euforia biegacza…akurat kumulująca się z osiągnięciem mety na 42 km. Przypadek ? 😉

,,Pudło”– podium – czyli jeśli ktoś gratuluje komuś pudła, oznacza to, że ten ktoś zajął pierwsze, drugie lub trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej lub w kategorii wiekowej, jeśli tak podczas danego biegu jest.

,,Pasta party” – akcja masowego pożerania makaronu z jakimś sosem ( lub nawet nie) w przeddzień biegu maratońskiego. Okazja do spotkania wielu sobie podobnych zapaleńców, ponarzekania na kontuzję, ponarzekania na pogodę i ogólnie wyrażenia swojego strachu i obaw przed biegiem mającym się odbyć następnego dnia.

,,Ładowanie węgli” – akcja masowego pożerania makaronu każdego dnia w tygodniu poprzedzającym maraton. Głównie odbywa się w samotności

,,Życiówka” – najlepszy czas uzyskany po przebiegnięciu danego dystansu. Marzenie biegacza. Jeśli ktoś na przykład uzyskał w maratonie choć raz wynik poniżej 4h, to już do końca życia, może legitymować się tym, że ma ,,Trójkę z przodu”, wszyscy kosmici mają 2 z przodu…a jedynki jeszcze nikt nie dostał 😉

,,Planszówki” – praktycznie jedyny sposób, by spędzić czas z biegaczami poza zawodami i treningami, choć wcale o ten czas nie tak łatwo. Biegacz lub rodzina biegacza wie, że praktycznie w każdy weekend mogą być zawody, więc znalezienie wolnego terminu na zorganizowanie planszówek i zaproszenie większej grupy znajomych biegaczy – graniczy z cudem. Mimo wszystko są ludzie, którzy się nie poddają, zapraszają, organizują…bo fajnie jest się spotkać w innej strefie, niż strefa startowa, nawet jeśli to wyimaginowany świat smoków, wojen i terraformacji Marsa . Z grillem byłoby za dużo zachodu – a to ktoś bezglutenowy, albo bezcukrowy, albo mięsa nie, piwa nie, bo jutro zawody…tak, planszówki zdecydowanie ratują życie towarzyskie biegaczy.

,,Ultras” – w slangu biegacza oznacza kogoś, kto ukończył zawody o dystansie powyżej maratońskiego, czyli -42,195 km. Można poznać taką osobę dość łatwo. Pakując się na zawody zabiera ze sobą zarówno czołówkę, jak i okulary przeciwsłoneczne…w sumie to wychodząc nawet na chwilę na miasto, zabiera ze sobą wodę, okulary przeciwsłoneczne …i czołówkę (!) Aha, trzeba uważać podobno z nadmiernym chwaleniem się tym określeniem, bo podobno Ultras to również określenie zorganizowanych grup kibiców…stąd też może od ultrasa (biegacza) nie dowiemy się, że jest ultrasem (w przeciwieństwie od triathlonisty, który sam nam o tym powie 😉

To tylko wybrane ,,biegowe słówka ‘’ i określenia, które jako pierwsze przyszły mi do głowy. Jest tego dużo, dużo więcej…ba, języki i slangi ,,specjalizują„ się w zależności od dystansów, rodzajów sportów (biegi asfaltowe, górskie, triathlon) i to …fascynujące! Wspaniale jest być w grupie ludzi, którzy porozumiewają się swoim własnym językiem, słówkami, określeniami, zrozumiałymi tylko dla nich…lub dla tych, którzy chcą należeć do tego świata, jeśli nie jako biegacz, to chociaż jako kibic…

Wspaniale jest być w grupie ludzi, którzy na hasło ,,robimy połówkę” wyciągają z szafy buty biegowe, a nie żołądkową gorzką 🙂

Mariola Powroźna.

TRWAJĄ ZAPISY NA II SIEMIANOWICKI BIEG ŚWIETLIKÓW

Jeśli ktoś jeszcze szuka pomysłu na spędzenie pierwszego weekendu lata, MK team ma dla niego propozycję. Siemianowicki Festiwal Świetlików, w ramach którego każdy – niezależnie od wieku – znajdzie coś dla siebie. Biegowa impreza organizowana jest w uroczym miejscu, w okolicach Stawu Rzęsa, a jej finałem będą biegi dla dorosłych w świetle gwiazd. Zapisy trwają do 11 czerwca.

PLAKAT

Siemianowicki Festiwal Świetlików odbędzie się w sobotę, 24 czerwca br. Po entuzjastycznie przyjętym, ubiegłorocznym Siemianowickim Biegu Świetlików, organizatorzy zdecydowali rozszerzyć formułę imprezy. W tym roku, poza znanym już śląskim biegaczom biegiem głównym na 5 lub 10 km, odbędą się animacje, zawody dla dzieci i warsztaty. Po raz pierwszy również zespół MK Team przygotował propozycję dla całej rodziny – Rodzinną Sztafetę Świetlików. Prace nad scenariuszem trwają. Festiwal rozpocznie się o godz. 14:00 i potrwa do późnych godzin wieczornych.

– Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy nie boją się ciemności, mają zapał do biegania, maszerują z kijami lub po prostu chcieliby spędzić rodzinnie czas na świeżym powietrzu. II Siemianowicki Bieg Świetlików będzie idealną okazją do powitania lata – mówi Klaudia Kapica, MK team.

unnamed

projekt medalu na II Bieg Świetlików

Aktualnie trwają zapisy na biegi na dystansie 5 i 10 km oraz Nordic Walking na dystansie 5 km. Warto się spieszyć, ponieważ wprowadzony został również limit zawodników:

– bieg na 5 km – start o godzinie 19:30, limit 500 osób
– bieg na 10 km – start o godzinie 21:00, limit 500 osób
– Nordic Walking na 5 km – start o godzinie 21:05, limit 200 osób

Do udziału w II Siemianowickim Festiwalu Świetlików zaproszeni są również najmłodsi, którzy będą mieli do pokonania 200, 400, 600 oraz 800 metrów. Na wszystkich uczestników biegu czeka wiele atrakcji i nagród.

Aby zgłosić swój udział w II Siemianowickim Festiwalu Świetlików, wystarczy wejść na stronę: www.mkteamevents.pl/swietliki Zapisy trwają do 11 czerwca 2017 roku lub do wyczerpania limitu.

To już druga impreza organizowana w ramach Grand Prix MK team, czyli cyklu organizowanych przez MK team w 2017 roku. W jego skład wchodzą następujące zawody:

16830755_1690397047654128_41779548622349324_n

– III Parkowe Hercklekoty 12.02.2017 r., Chorzów

– II Siemianowicki Festiwal Świetlików 24.06.2017 r., Siemianowice Śląskie

– III Siemianowickie Nocne Marki 28.10.2017 r., Siemianowice Śląskie

– IV Bieg Mikołajkowy 03.12.2017 r., Katowice

Partnerem technicznym biegu jest Siemianowickie Centrum Kultury. Bieg odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Siemianowice Śląskie, Rafała Piecha.

 

Więcej informacji dot. II Siemianowickiego Biegu Świetlików znajduje się pod adresem: http://www.mkteamevents.pl/swietliki/ oraz na Facebook’u: klik klik

SPORTOWA GRA MIEJSKA W KATOWICACH

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszamy na VII Miejski Rajd Przygodowy w Katowicach. Plan miasta, punkty kontrolne i szalone zadania specjalne do wykonania. Najbardziej ekstremalna przygoda jaką możesz przeżyć w stolicy woj. śląskiego. Odważysz się?
Impreza odbędzie się 1 kwietnia w dzielnicy Murcki, a startować można na jednej z 4 tras: rodzinnej, pieszej, rowerowej i PROFI.
Wszystkie potrzebne informacje, zapisy: www.rajdkatowice.pl

17360941_1550214808352305_956438867_n

III BIEG MIKOŁAJKOWY by MK TEAM

Już za tydzień wystartuje nasz kolejny bieg – III BIEG MIKOŁAJKOWY.
Tym razem, dzięki naszemu udziałowi w programie LIDER ANIMATOR nasz bieg wspierać będzie firma Coca-Cola.
Będzie się działo. Oprócz biegania będzie sporo atrakcji np. na parkingu w Dolinie Trzech Stawów zaparkuje kultowa ciężarówka, w której każdy będzie mógł zrobić sobie spersonalizowaną puszkę Coca-Coli.

cover-www-we3_ivrq5e

Oprócz tego, że naszej współpracy z Coca-Colą w naszym biegu weźmie udział niesamowity sportowiec 🙂

Koniecznie zerknijcie na naszą stronę www.bieg-mikolajkowy.pl

15094312_749909868489861_7036810730171688202_n

PIŁKARSKI CROSS PRZY BUKOWEJ

10 września 2016 roku w sobotnie przedpołudnie, już po raz trzeci odbędzie się bieg na dystansie 6,4km ze startem i metą przy stadionie miejskim w Katowicach (ul. Bukowa 1).

13920875_1343505405663641_2747235810274729442_n

„Piłkarski Cross przy Bukowej”, bo taka jest jego nazwa, oprócz zmotywowania uczestników do aktywności fizycznej i spalania kalorii, ma na celu wsparcie Akademii Piłkarskiej, którą prowadzi fundacja „Sportowe Katowice”. Zysk z zawodów zostanie przekazany na konto tej właśnie Fundacji, której podopieczni mają szansę być w przyszłości nowymi „Milikami” i „Lewandowskimi”.

Ubiegłoroczna edycja biegu zgromadziła na starcie 100 dorosłych uczestników oraz 50 dzieci. Najmłodsi rywalizowali na dystansach 300 i 800 metrów. Na wszystkich czekały wspaniałe medale i dyplomy, a także słodkie upominki.

12003937_1138055766208607_3871868215587636400_n

W tym roku organizatorzy liczą na udział około 200 dorosłych 100 dzieci. Trasa biegu głównego nieodmiennie prowadzić będzie przez najciekawsze zakątki Parku Śląskiego i z pewnością jej walory docenią zarówno wytrawni biegacze jak i początkujący. Tradycyjnie będzie „troszkę z górki i troszkę pod górkę” – jak mówią organizatorzy – Tomasz Rogalski, Ewelina Puchała i Mateusz Banaś.

Wpisowe dla dorosłych do 22 sierpnia wynosi tylko 20 złotych. Dla dzieci symboliczne 5 złotych. Na pierwszych 50 wpłacających czekają piękne parasole. W trakcie zawodów nad profesjonalnym pomiarem czasu będzie czuwała, znana i lubiana firma Timing4U. Na mecie będą czekały pamiątkowe medale i nagrody ufundowane przez sponsorów: Miasto Katowice, Decathlon Dąbrówka i legalnego bukmachera STS.

Serdecznie zapraszamy! Sobota, 10 września, start biegu głównego 10:30.

11999078_1138053616208822_4414494846491627437_n

oficjalny link do FB: https://www.facebook.com/events/985068911592157/

KOBIETA Z ŻELAZA – MARIOLA POWROŹNA

O tym, że Mariola jest kobietą z żelaza, osobiście, mogłam przekonać się w maju kiedy wraz z grupą kilku osób startowaliśmy w rajdzie przygodowym SETKA Z HAKIEM.
Kiedy cała ekipa zapisała się na marsz, Mariola odważnie postanowiła bieg. Co ważne – zawody startowały o 19:00, do pokonania było 100 km (z hakiem) na orientację. Kibicowaliśmy wszyscy, trzymaliśmy kciuki ale przede wszystkim obawialiśmy się o to, że Mariola na trasie będzie sama.
Na mecie okazało się, że zupełnie niepotrzebnie baliśmy się o naszą koleżankę. Mariola Powroźna nie tylko przebiegła całą trasę sama ale także zajęła pierwsze miejsce wśród pań!!!!

setka

Niedawno Mariola postanowiła zmierzyć się z nowym wyzwaniem – wystartować w triathlonie a o tym jak było przeczytacie poniżej.
Przeżyjcie triathlon razem z Mariolą czytając jej własne słowa.

Żółtodziób na triathlonie

Czym byłoby życie bez odrobiny szaleństwa….zapewne szarym, bezbarwnym niczym. Albo czymś, tylko szarym i bezbarwnym. Każdy kto mnie zna wie, że stać mnie czasem na naprawdę coś szalonego, trochę niebezpiecznego, może nawet głupiego, ale nic na to nie poradzę. Lubię siebie samą zaskoczyć. Od kilku lat nosiłam się z zamiarem zapisania  na jakiś triathlonowy dystans, ot tak, z biegu, bez specjalnych przygotowań, super specjalistycznego sprzętu… prawie, że z ulicy spróbować go zrobić. Okazja nadarzyła się całkiem niedawno. Na terenie Doliny Trzech Stawów (prawie u mnie w ogródku), organizowane były zawody na dystansie ½ i ¼ Ironmana . Były to ostatnie w tym roku zawody z cyklu Etixx Silesiaman. Na Facebooku , który tak sobie od czasu do czasu przeglądałam, cztery dni przed wydarzeniem zauważyłam konkurs. Trzeba było napisać…dlaczego Katowice są fajne i wysłać na podany adres mailowy. Konkurs był ogłoszony parę dni wcześniej, więc wątpiłam, że się załapię, ale co mi tam. Nic nie tracę. W parę minut strzeliłam mały esej pochwalny Katowic i wysłałam…za chwilę zapominając o sprawie. Następnego dnia sprawdzam maile, a tam – Słowa pochwały za mój tekst i możliwość ,,wykupu ‘’ pakietu tanio i z dodatkową zniżką od pochwalonego miasta…teraz albo nigdy – pomyślałam sobie. Jest ciepło (czyli pianka nie będzie wymagana), nie mam żadnej kontuzji, cały czas biegam, więc nie będę aż taka ,,z ulicy”…raz się żyje, zapisuję się.

Jupi, jupi, wystartuję na ¼ Ironmana !!!

Kiedy po chwili emocje opadły…cóż, zaczęły się wątpliwości. Zaczęłam gorączkowo przeglądać zdjęcia z innych imprez pod znakiem ,,tri”…nikt tam nie wyglądał na żółtodzioba. Nikt! Pełna profeska, super sprzęt…co ja narobiłam. Zostanę tam pośmiewiskiem! Nigdy nawet nie mierzyłam sobie czasu w wodzie, mam 25letni rower górski, nie mam tego śmiesznego wdzianka na ramiączkach…blady strach na mnie spadł.

Zrobiłam coś, co organizatorzy zawodów sportowych lubią najbardziej – zaczęłam zadawać pytania, dużo pytań.

Czy można bez pianki, czy można bez tego stroju, czy można na rowerze górskim…myślę, że w ciągu tych paru godzin moje imię i nazwisko zostało zapamiętane i znienawidzone, zdjęcie z Facebooka wydrukowane w celu umieszczenia go na środku tarczy do rzutek …ale nie o tym. Słów otuchy nie szczędzili też Klaudia i Marek, którzy jako MK Team wspierali wydarzenie.

Jakoś to będzie, przestań o tym myśleć – powtarzałam sobie, kombinując jednak w międzyczasie jak się ubrać, od kogo pożyczyć kask..itp.

W celach edukacyjno/motywacyjnych obejrzałam ze dwa razy film ,, Ze wszystkich sił” (przygotowania i start ojca z niepełnosprawnym ruchowo synem w pełnym dystansie Ironmana, cudowny film, który polecam każdemu) i tylko się tym gnębiłam – jak oni ciężko trenowali, ile się przygotowywali…a ja? No dobra, przestałam oglądać. W kwestii stroju …podeszłam do tematu kreatywnie, na krótkie spodenki nałożyłam jednoczęściowy kostium kąpielowy, na który nałożyłam stanik biegowy. Wszystko mniej więcej w tym samym kolorze, chyba dość dobrze imitowało triathlonowy strój, jakby tak pod światło popatrzeć…Kask pożyczyłam w piątek wieczorem, trzymając język za zębami. W sobotę przed startem nie miałam czasu na przedstartowe nerwy. Najpierw praca, a potem …wieczór panieński koleżanki. Z racji tego, że to kreatywna i aktywna osoba zaliczyłam w ramach imprezy pierwszy raz park linowy, odprawiając w myślach modły, żeby się nie zabić i nic sobie nie złamać. Z żalem urwałam się z bardzo sympatycznej i szalonej imprezy, żeby rzutem na taśmę (3 min do zamknięcia biura zawodów) odebrać pakiet startowy. Oj, organizatorzy na pewno mnie pokochali…W drodze powrotnej zahaczyłam o Go Sport po to metalowe coś montowane na ramę, żeby włożyć bidon (jak to się nazywa?). Powrót do domu i rozpakowanie pakietu. Różnił się od tych ,,maratońskich”. Przede wszystkim znajdowały się tam naklejki z numerem startowym. I tu była proszę państwa największa konsternacja. Te na kask były opisane – prawo, lewo, przód – ok., wszystko jasne, ale co z rowerem. Była jedna krótka i jedna długa. Krótką przykleiłam na przód kierownicy, a długą po chwili intensywnego myślenia …przykleiłam wzdłuż ramy – no bo przecież taka długa ta naklejka i  rama też jest długa. Zamontowałam chwytak na bidon, napompowałam koła na beton, spakowałam plecak, z myślą o strefie zmian, lekko się załamałam sprawdzając jeszcze raz prognozę pogody (prawo Murphy’ego głosi, że dzień startu będzie najgorętszym dniem roku, lub miesiąca) i poszłam spać. Budzik zerwał mnie z łóżka po siódmej. Start mojego dystansu był dopiero o 11:00, ale chciałam zobaczyć jak wygląda triathlon, oglądając start ½ Ironmana o 9.00.

woda

Nastrój miałam nawet niezły, startuję w triathlonie, ha ha ha. Podśpiewując sobie pojechałam moim dzielnym, oklejonym rumakiem na start. I to był koniec dobrego nastroju. Kiedy zobaczyłam tych wszystkich ,,zawodowców”, ich rowery, kaski, pianki, buty do roweru…oj oj, jak bardzo chciałam cofnąć czas do tej chwili, kiedy wcisnęłam enter . Dystans wodny ,,na żywo” wyglądał dość wymagająco. Szwendałam się wśród zawodników (wyprostowanych i pewnych siebie) z miną psa, który się zgubił. Przysiadłam sobie w cieniu poważnie zastanawiając się nad ucieczką. Dokonałam też odkrycia, że źle nakleiłam tą długą naklejkę, trzeba było nakleić ją pod siodełko, tak, żeby skleić ze sobą końcówki z numerem….achaaaaaa, pomyślałam sobie, to ma sens! Szybko przekleiłam tę nieszczęsną naklejkę, ciesząc się, że chyba nikt nie widział. W międzyczasie obserwowałam start ½ , kiedy najszybsi zaczęli wychodzić z wody, przeszłam pod strefę zmian, żeby przyjrzeć się jak tam to wszystko wygląda. Stanęłam przy strefie. Obok mnie stał starszy pan. Zerknął na trzymany przeze mnie kask z numerem startowym i zagadał – O, to pani też startuje? Nim zdążyłam odpowiedzieć, spojrzał na mój rower i prawie wykrzyczał – Na TYM?! Przytaknęłam nieśmiało. Starszy pan ze współczuciem pokiwał głową i zapytała ponownie – To tata jeszcze nie kupił niczego porządnego? Hmmm, w tym momencie pomyślałam nie bez satysfakcji,  że chyba ma mnie za dużo młodszą niż jestem w rzeczywistości. Zapytał jeszcze jak mam na imię, bo ,,będzie mi osobiście kibicował” i poradził, żebym kupiła sobie taki sam rower, jak ma ten , kto dzisiaj wygra. Ewakuowałam się na wszelki wypadek i poszłam zobaczyć jak wygląda pływanie, ile jeszcze osób w wodzie…W wodzie coraz mniej niebieskich czepków (były w pakiecie startowym, każdy miał więc taki sam). Powoli zbliżał się czas zaparkowania w strefie zmian. Już nic nie zmienisz, więc zrób to i przestań się bać – pomyślałam, z podniesioną głową wprowadzając mój rower, wyglądający wśród tych lśniących, cieniutkich i leciutkich kolarzówek jak czołg. Tylko gąsienic mu brakowało i działa…Rower i moją przejęta mina powodowała u innych zawodników z mojego otoczenia litość i chęć pomocy. Tak więc rower sam mi się prawidłowo zaczepił, poradzono mi, jak sobie wszystko ułożyć, żeby szybko się tu ogarnąć, kiedy przybiegnę z wody (,,jeśli” tu przyjdę z wody, dopowiadałam gorzko w myślach, bo wciąż najbardziej się bałam, że przekroczę czas przeznaczony na pływanie i zostanę, zdjęta z trasy, hlip, hlip). Do startu pół godziny, strach podniósł się do poziomu – powyżej maturalnego. Jak na skazanie szłam powoli na miejsce startu, przysłuchując się odprawie, po drodze spotkałam Matiego, który też debiutował tego dnia w triathlonie…i też (ku mojej lekkiej, nikczemnej satysfakcji ) trochę się bał. Wszystko: cały mój strach, niepewność, chęć dezercji, minęły, kiedy wskoczyłam do wody. Od dziecka uwielbiam pływać, w wodzie czuję się pewnie. Nie jestem dobra technicznie, nie pływam za szybko, ale nigdy moje pływanie mnie nie zawiodło, nie straszne mi ani jezioro, ani morze, żaden staw ani rzeka, podobno pływałam szybciej niż nauczyłam się porządnie chodzić. Poczułam …ulgę. Kurde, trzeba tu było ,,na dzień dobry” wskakiwać rano do wody, a nie dwie godziny pielęgnować w sobie tchórza. Start odbywał się z wody, przy boi nr 1. Dystans wodny, to był prostokąt, wokół kolejnych boi z numeracją 1,2,3,4. Niby proste i oczywiste, ale z wody aż tak super tych hipotetycznych prostych nie widać, i na wcześniejszym starcie widziałam jak wielu zawodników znosiło, przez co tracili sporo czasu i sił. Postanowiłam płynąć jak najbardziej prosto. Ustawiłam się w wodzie z tyłu. Nie oszukujmy się, wiedziałam, że nie jestem szybka, nie miałam pianki, pierwszy raz płynęłam w okularkach – zadanie zmieścić się w 40 min limitu na 950 metrów pływania…i nie wyjść z wody ostatnia (tak po cichu sobie dodawałam). Kiedy padł strzał startera i wszyscy ruszyli zrozumiałam, dlaczego ten moment nazywany jest przez triathlonistów ,,pralka”. Wszyscy ruszyli bardzo mocno. Mimo, że cięłam kraulem, wydawało mi się, że stoję w miejscu. Przyspieszyłam, ale to nic nie dało, zostawałam w tyle. Spokojnie, pomyślałam sobie, przecież wiedziałaś, że tak będzie, rób swoje. Kraul dość szybko zaczął mnie męczyć. Przeszłam na swój ukochany styl –krytą żabkę. Może to wstyd nią płynąć, ale wiem, że nią potrafię płynąć przyzwoicie i męczę się zdecydowanie mniej. Tylko do boi nr 2, a potem wskoczę na kraula, tak sobie powtarzałam. Na szczęście nie byłam ostatnia, więc nie panikowałam za bardzo. Trzymałam mniej więcej linię prostą, ominęłam boję z prawej strony, ocierając się o nią, żeby jak najmniej czasu stracić. Prawie połowa i nie jest źle, pomyślałam. Krótszy bok prostokąta poszedł szybko, mijam boję nr 3 i próbuję płynąć kraulem…aj, ramiona bolą mnie jednak ( co brak treningu w wodzie, to bark treningu). Wracam na żabę, starając się jednak wycisnąć z niej ile się da. Udaję mi się minąć dwie osoby płynące kraulem. Mimo wszystko jestem w ogonie. Zerkam na ratowników na łodziach podczas nabierania powietrza, czy nie machają, że już koniec czasu. Nie miałam pojęcia, ile płynę. Mijam boję nr 4, już tylko prosta na brzeg. Wyciska z tej żaby całą moc, wyskakuję na brzeg tuż przed dziewczyną którą w ostatniej chwili udało mi się prześcignąć w wodzie (to takie maleńkie zwycięstwa cieszą najbardziej). Na brzegu rozłożona jest miękka mata, która prowadzi do strefy zmian. Z tego samego materiału zrobione są moje nogi, które uginają się prawie do kolan podczas próby biegnięcia.

mar

,,Ale oni wszyscy szybko pływają” – krzyczę do kibicującej i robiącej zdjęcia Klaudii Kapicy, a ona odkrzykuje – też jesteś szybka, zrobiłaś wodę w 30 min! 30 min?! Miałam jeszcze 10 min do końca limitu! Nie płynęłam wcale tak szybko! Da się! Od razu pobiegło mi się lepiej ten dywanowy kawałeczek zawijający ślimaka do roweru. Moje całe przemyślenia dotyczące startu w ¼ Ironmana opierały się na – ,,byleby tylko zdążyć wyjść z wody w limicie, a dalej jakoś to będzie”. Okazało się jednak, że najtrudniejsze miało dopiero nadejść.

Nie doceniałam odcinku rowerowego, który przy moim czołgu, był najcięższym wyzwaniem tego dnia. Sama zmiana dyscypliny poszła szybko i sprawnie, na fali euforii z tych 30 min. Założyłam buty takie od razu do biegania, narzuciłam koszulkę rowerową, założyłam kask, zapięłam pas z numerem startowym, batonik z Biedronki w rękę i biegusiem na belkę startową roweru. Wszystko zajęło mi niecałe trzy minuty. Wskoczyłam na rower i powoli gryząc batonika pomyślałam, no to teraz już z górki będzie. 45 km rowerem, dwie pętle po znanych mi okolicach. Pikuś. Może nawet kogoś wyprzedzę. Oj ja głupia…Nie wyprzedziłam nikogo oczywiście. Trasa rowerowa – góra, dół, góra, dół…i jeszcze ta górrrrrra do Mysłowic (wolę na nią wbiegać na Silesia Maraton, niż wjeżdżać, przysięgam!)…wykańczała psychicznie i fizycznie. Jeszcze te leciutkie, rowery śmigające dookoła mnie…jakbym jechała w piachu, a reszta latała w powietrzu. To było straszne. Na pierwszej pętli jeszcze walczyłam o godność, ale na drugiej walczyłam już tylko o przetrwanie. Nie mogłam się doczekać biegu. W końcu po 2h 3 minutach i 45 sekundach skończyłam tą nierówną walkę, lekko zniszczona psychicznie. Wbiegłam ponownie do strefy zmian. Kiedy jechałam na rowerze ( czytaj czołgałam się na rowerze) nie czułam 33 stopniowego upału. Teraz jednak było tak, jakbym nagle otworzyła drzwi rozgrzanego piekarnika …i do niego wlazła. Na dzień dobry pół butli wody wylałam sobie na głowę, zaparkowałam rower i ruszyłam na dwie pięciokilometrowe pętle…naprawdę z prawdziwą ulgą, że to już nie rower. Pływanie i rower nie mogły przekroczyć 3h, wiec miałam jeszcze sporo zapasu. Wbiegłam na dobrze mi znane trasy poprowadzone pomiędzy stawami. Na początku zmiany dyscypliny nogi tym razem jak z kamienia ( bardzo ciekawe te odczucia własnego ciała podczas triatlonu, nawet tylko dlatego warto spróbować go choć raz), ale dość szybko się rozbiegały. Nie cisnę zbyt mocno, upał jest nieziemski. Na trasie trzy punkty z wodą, przy jednym z nich zainstalowany zraszacz, organizatorzy naprawdę pomyśleli o wszystkim. Nie biegnę szybko, ale mijam zawodników i z1/2 i z ¼ . Wszyscy są już naprawdę bardzo mocno zmęczeni. U każdego procedura zaliczania punktu z wodą podobna – 4 kubki na głowę, 2 kubki w gardło, jeszcze jeden kubek na głowę i dalej w drogę. Najbardziej podobało mi się oznaczenie kilometrów na terasie biegowej – ,,ostatni kilometr” na końcu pętli wszystkim, niezależnie od zmęczenia, płci, czy dystansu poprawiał nastrój. Wbiegałam na drugą pętle 10 km biegu kończącego dystans, kiedy usłyszałam głośny doping – ,,Małgorzata!, Małgorzata!” To poznany przed zawodami starszy pan, prawie dobrze zapamiętał moje imię i gorąco mnie dopingował. Kurcze, właśnie za takie chwile uwielbiam zawody. Dla takich sytuacji. To naprawdę jest coś pięknego, niepowtarzalnego. Ukończyłam ¼ Ironmana w czasie 3h49min i 18 sekund ( limit wynosił 5h). Na mecie czekał medal, gratulacje, piwo, arbuz, obiad….naprawdę na wypasie. W końcu zasłużyliśmy.

mar3

Zapowiadam! To nie koniec.

Spodobało mi się i w przyszłym roku chciałabym zrobić ½….może jednak z innym rowerem…A sam triathlon zdecydowanie polecam każdemu.

Mariola ( Małgorzata) Powroźna

tri-mar

TRENUJ Z GŁOWĄ! CZYLI CO TO JEST ERGOSPIROMETRIA?

Ostatnio coraz częściej porzucamy nasze dwa kije i trenujemy slow jogging. Do treningów podchodzimy jednak bardzo ostrożnie ze względu na chorobę Marka. Wiadomo, że aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na poziom cukru we krwi i pomaga diabetykom trzymać go w ryzach. W przypadku cukrzycy I typu jest jeszcze mnóstwo rzeczy, na które trzeba zwracać uwagę – w przypadku Marka jest to wątroba. Diagnozy lekarskie nie są jednoznaczne ani też ostateczne, co jest niezwykłym utrudnieniem ponieważ wiemy, że wątroba jest uszkodzona ale nic poza tym. Wyniki krwi są podwyższone i sugerują PSC wątroby ale czy jest to ostateczna diagnoza? Najbliższe lata pokażą.

Z powodu uszkodzenia wątroby lekarze zalecili Markowi (dwa lata temu) zaprzestanie uprawiania sportu a jedyną bezpieczną i dopuszczalną aktywnością okazał się być Nordic Walking.

Na szczęście medycyna idzie do przodu…. W Katowicach powstała nowa klinika – Kardio Klinika Brynów, która jak sama nazwa wskazuje zatrudnia głównie kardiologów ale nie tylko. Są też diabetolodzy, dietetycy i pulmonolodzy. Okazało się, że „przypadek” Marka jest bardzo „ciekawy”, dlatego zdecydowano się poddać go testom wydolnościowym, a następnie badaniom kontrolnym, które miały dać obraz ewentualnie negatywnego wpływu wysiłku fizycznego na pracę wątroby.

13700091_384427311681330_1490897003593548068_n

Czym jest badanie wydolnościowe?

Dla porównania, możemy wyobrazić sobie test, który ocenia parametry silnika samochodu – moc, maksymalną prędkość, efektywność spalania paliwa.

Podczas ergospirometrii oceniane są wszystkie wskaźniki istotne w treningu biegacza. Badanie zaczynamy od doboru maski. Następnie zakładamy pulsometr oraz uprząż alpinistyczną, która zabezpiecza nas przed upadkiem. Do maski podłączany jest analizator gazów oddechowych. Urządzenie analizuje objętość oddechu i określa skład gazów wdychanych i wydychanych (tlenu i dwutlenku węgla). W trakcie badania monitorowana jest także częstość akcji serca. Badanie przeprowadza się na bieżni ruchomej według protokołu określającego prędkość oraz kąt nachylenia.

13866877_10209977736978389_701096059_n
Początkowa bieżnia porusza się w tempie marszowym, a docelowa  prędkość to 14-16 km/h. Badanie wykonuje się “do odmowy”, czyli momentu, kiedy zawodnik decyduje się przerwać bieg. Co istotne, ergospirometrię wykonuje się pod okiem lekarza, który na bieżąco monitoruje parametry życiowe i czuwa nad bezpieczeństwem.
Z Markiem było podobnie – lekarz co chwilę pytał o samopoczucie oraz bacznie obserwował wskaźnik RER, który kolokwialnie mówiąc, dawał znać czy organizm Marka ma jeszcze siłę by biec.

Jakie są korzyści z badania?

Ergospirometria pozwala na uzyskanie niezwykle cennych informacji na temat wydolności organizmu, a więc funkcji serca, płuc oraz mięśni.

Ważnym parametrem jest maksymalny pułap tlenowy, czyli VO2max. Wskaźnik ten mówi ile nasz organizm jest w stanie pobierać tlenu z otoczenia przy maksymalnym wysiłku.

Maksymalna częstość akcji serca (HRmax).

Wiele osób, które biega opiera swój trening w oparciu o wzoru HRmax = 220 – wiek. Jest to jednak bardzo mało precyzyjne narzędzie nie uwzględniające różnic indywidualnych (np. płeć, budowa, czy skład ciała). Warto zaznaczyć, że ten uproszczony model matematyczny powstał w latach 70. i przeznaczony jest dla pacjentów z chorobami układu sercowo-naczyniowego.
Badanie ergospirometryczne pozwala na precyzyjne określenie maksymalnej częstości akcji serca.

Próg tlenowy (VT1)

W trakcie ergospirometrii mierzona jest ilość wdychanego tlenu i wydychanego dwutlenku węgla. Na tej podstawie wiemy, jaki typ przemian energetycznych zachodzi w danym momencie w organizmie. Jest to ogromna zaleta badania wydolnościowego, na podstawie którego lekarz jest w stanie określić intensywność wysiłku, przy którym energia powstaje ze spalania tkanki tłuszczowej, kiedy z glukozy w metabolizmie tlenowym, a kiedy z glukozy w przemianach beztlenowych. Ostatni wspomniany punkt (uruchomienie przemian beztlenowych) określany jest progiem tlenowym lub pierwszym progiem wentylacyjnym (VT1) i stanowi kluczowy wskaźnik dla biegacza. Dalszy wysiłek oznacza narastanie przemian beztlenowych, co przejawia się zmęczeniem, a w praktyce nieefektywnym i szkodliwym treningiem wymagającym nawet kilkutygodniowego okresu powrotu do stanu homeostazy.

strefy

Wyznaczenie VT1 ma zatem bardzo praktyczny aspekt – jeśli chcesz ukończyć bieg długodystansowy musisz biec z prędkością przed osiągnięciem pierwszego progu wentylacyjnego. Dzięki temu Twój organizm będzie czerpał energię z przemian tlenowych, co pozwoli Ci dłużej wykonywać wysiłek.

strefy1

Podobnie, jak w przypadku obliczenia HRmax ze  wzoru HRmax = 220 – wiek, wyznaczanie zakresów treningowych za pomocą algorytmów matematycznych jest obarczone dużym błędem. Ergospirometria jest natomiast doskonałym narzędziem do określania stref energetycznych. Zapewnia precyzyjne wyniki, które generowane są na podstawie Twojej próby wysiłkowej. Nie będziesz zatem niedotrenowany lub przetrenowany.

strefy2

Dzięki badaniu ergospirometrycznemu możesz wyznaczyć indywidualny program treningowy w zależności od celu, jaki sobie założysz: spalanie nadmiaru tkanki tłuszczowej, podtrzymanie sprawności fizycznej, przebiegnięcie półmaratonu, a może maratonu.

Możesz określić, kiedy chcesz ćwiczyć, jak jest dla Ciebie najbardziej odpowiedni harmonogram i jaki sport chcesz uprawiać (bieganie, kolarstwo, pływanie, nordic walking)

Kto powinien wykonać badanie?

Ergospirometria to propozycja skierowana do osób, które chciałby poznać i lepiej zrozumieć swój organizmu w kontekście wysiłku fizycznego. Obecnie badanie to staje się coraz bardziej popularne wśród sportowców amatorów i ludzi dbających o swoją kondycję. Testy wydolnościowe są szczególnie pomocne w prowadzeniu mądrego i rozważnego planu treningowego. Pozwalają także na analizę metabolizmu tkanki tłuszczowej i węglowodanów, co ma znaczenie w budowaniu programów dietetyczno-żywieniowych.

Kiedy wykonać badanie?

Do ergospirometrii można podejść  na zasadzie ciekawości, w celu uzyskania przekrojowej informacji na temat stanu wydolności organizmu, albo systematycznie, jeśli osoba poważnie przygotowuje się do zawodów sportowych i chce mieć realny obraz swoich postępów. W drugim przypadku ergospirometrię należy powtarzać co około 3 miesiące, aby w pełni kontrolować poziom wytrenowania i optymalizować trening. Strategicznie warto również wykonać badanie przed ważnymi zawodami, aby określić docelową prędkość pozwalającą na pracę organizmu w warunkach metabolizmu tlenowego, a tym samym ukończenie biegu długodystansowy.

Przygotowanie do badania:

-należy być zdrowym i wypoczetym

-nie wykonywać ciężkich treningów 2-3 dni przed badaniem

-zaleca się spożycie lekkostrawnego posiłku około 3-4 godziny przed badaniem. Do testu nie należy przystępować na czczo.

Pamiętaj! Sednem badania ergospirometrycznego jest analiza i interpretacja wyników oraz  uzyskanie zaleceń dotyczących treningu. Po prostu! Trenuj z głową!

Śledź naszego bloga bo już wkrótce będziesz mógł wygrać całkowicie darmowe badanie pod opieką lekarza oraz zaleceniami dotyczącymi dalszego treningu!!!!!

#trenujzgłową

PARKRUN KATOWICE POBIEGNIE DLA PAWEŁKA

30 lipca 2016 r. o godzinie 9.00 w Parku Kościuszki, w ramach 12. biegu parkrun Katowice odbędzie się Bieg dla Pawełka organizowany przy współpracy z Instytutem Regionalnym. Bieg dla Pawełka to zawody charytatywne na 5 km, mające na celu zebranie środków na turnus rehabilitacyjny dla 4-letniego Pawełka cierpiącego na nieuleczalną chorobę – Dystrofię Duchenne’a (DMD). Rehabilitacja pozwoli Pawełkowi dłużej cieszyć się dzieciństwem, a każdy dodatkowy miesiąc sprawności małych nóżek jest na wagę złota. Potrzebne jest 5 500 zł.

Każdy z uczestników biegu i każda osoba chcąca pomóc Pawełkowi – może przekazać dobrowolne wpłaty w jakiejkolwiek wysokości poprzez serwis siepomaga.pl. Można również dokonać wpłaty bezpośrednio na konto Fundacji.

Pawełek jest podopiecznym Fundacji Parent Project Muscular Dystrophy zrzeszającej osoby cierpiące na różnego rodzaju dystrofie oraz ich rodziców. Poza udziałem w akcji „Bieg dla Pawełka” można pomóc przekazując darowiznę na subkonto Fundacji: 92 2130 0004 2001 0483 1491 0001 (tytuł przelewu: „Paweł Wybierek”) lub przekazując 1% podatku (Nr KRS 0000 325 747, w rubryce „Cel szczegółowy 1%” wpisując: „Paweł Wybierek”).

pawełek

Zapraszamy zarówno biegaczy jak i zawodników nordic walking do udziału w Biegu dla Pawełka podczas 12. parkrun Katowice. Dla trzech najszybszych kobiet i mężczyzn przygotowano nagrody rzeczowe. Aby wziąć udział w biegu należy zarejestrować się na stronie parkurn.pl/rejestracja i wydrukować kod uczestnika. Rejestracja oraz udział w biegu pozostaje bezpłatny. Wpłaty dowolnej kwoty dla Pawełka można dokonać zarówno przed jak i po wydarzeniu. Partnerem akcji są Katowice – oficjalny profil miasta.

DZIEŃ DZIECKA Z PARKRUN KATOWICE

28 maja o godzinie 9.00 w parku im. T. Kościuszki w Katowicach świętować będziemy DZIEŃ DZIECKA.

W imieniu organizatorów zachęcam wszystkich do udziału.

Do wyboru będą dwa dystanse – 200 m dla najmłodszych zawodników oraz 5 km dla pozostałych. Nie ma znaczenia w jakim czasie dzieci pokonają one obie trasy – u nas chodzi przede wszystkim o wspólne bieganie. Na mecie na każde z dzieci czekać będzie pamiątkowy dyplom oraz drobny upominek ufundowany przez naszego sponsora Ziaja. Gwarantowana jest kameralna, rodzinna atmosfera i dużo dobrej zabawy dla dużych i małych biegaczy.

Harmonogram wydarzenia:

8.50 odprawa przed biegiem
9.00 parkrun bajtel, czyli bieg na ok. 200 m dla najmłodszych uczestników
9.15 start parkrun Katowice na dystansie 5 km
10.00 planowane zakończenie biegu głównego

Dodatkowo parkrun Polska przygotował konkurs plastyczny dla dzieci:

Zarejestrowanych uczestników parkrun Polska do lat 12 zapraszamy do udziału w konkursie plastycznym ‚Mój parkrun’ organizowanym w terminie 19-28 maja br. Tematem konkursu jest przedstawienie w formie plastycznej (dowolna technika) wyobrażenia biegów parkrun. Konkurs organizowany jest w związku z przypadającym 1 czerwca Dniem Dziecka. Zapraszamy do udziału w specjalnych edycjach parkrun w dniu 28 maja oraz w konkursie!

dzien dziecka

REGULAMIN KONKURSU PLASTYCZNEGO DLA DZIECI ‚MÓJ PARKRUN’

  1. Organizatorem konkursu jest fundacja parkrun Polska
  2. Konkurs organizowany jest w terminie19-28 maja 2016r.
  3. Temat prac konkursowych brzmi: „Mój parkrun”
  4. W konkursie mogą brać dzieci do lat 12 zarejestrowane w ramach parkrun.

Warunki uczestnictwa w konkursie.

  1. Pracę konkursową w formie elektronicznej (fotografia, skan) należy przesłać mailowo na adrespolskabiura@parkrun.com do dnia 28-go maja 2016 roku. W treści maila należy podać imię, nazwisko autora, wiek oraz lokalizację parkrun. Ze względów technicznych plik prezentujący pracę nie może przekraczać 2 MB.
  2. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną w dowolnej technice. Temat pracy: „Mój parkrun”
  3. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami własnymi, wcześniej nieopublikowanymi.
  4. Każdy z uczestników może przekazać tylko jedną pracę.
  5. Uczestnik konkursu przekazując pracę oświadcza, że przysługuje mu prawo majątkowe i osobiste do przekazanej pracy i przystępując do konkursu przekazuje ww. prawa organizatorowi konkursu.
  6. Dane osobowe uczestników pozyskane są wyłącznie do celów Konkursu i nie będą udostępniane podmiotom trzecim. Uczestnik potwierdza, iż wyraża zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych niezbędnych w procesie organizacji oraz przetwarzania danych w ramach organizowanego konkursu (zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych Dz. U. nr 101 z 2002 r. poz. 926 z późn. zm.).
  7. Naruszenie przez uczestnika konkursu któregokolwiek z warunków konkursu oznaczać będzie nie zakwalifikowanie pracy do konkursu lub utratę prawa do nagrody.

Wyniki konkursu i nagrody

  1. Kapituła konkursu powołana przez organizatora, wyłoni laureatów konkursu spośród autorów przesłanych prac.
  2. Prace będą oceniane pod względem następujących kryteriów: zgodność z tematyką, estetyka pracy i oryginalność.
  3. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi dnia 1 czerwca 2016 w biuletynie parkrun Polska.
  4. W konkursie zostaną przyznane trzy równorzędne nagrody. Nagrodami będą dziecięce zegarki biegowe.
  5. Dodatkowo zostaną przyznane trzy równorzędne wyróżnienia. Nagrodami będą koszulki parkrun
  6. Decyzja Kapituły, co do wskazania laureatów konkursu oraz przyznania im nagród jest ostateczna.
  7. Nagrody przyznane w konkursie nie podlegają zamianie na inne nagrody, ani na ich równowartość pieniężną.

Postanowienia końcowe:

  1. Przekazując pracę na konkurs, uczestnik zgadza się na ekspozycję pracy na stronie internetowej parkrun oraz na portalach społecznościowych.
  2. Autorzy zgadzają się na wykorzystanie fotografii prac na wszelkich polach eksploatacji.
  3. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.
  4. Przekazując pracę na konkurs, uczestnik potwierdza, że wyraża zgodę na zasady zawarte w niniejszym regulaminie.
  5. Organizator zastrzega sobie prawo do:
    a) zmiany postanowień niniejszego regulaminu w przypadku zmian przepisów prawnych lub innych istotnych zdarzeń mających wpływ na organizowanie Konkursu.
    b) odstąpienia od organizowania konkursu bez podania przyczyny,
    c) nierozstrzygnięcia konkursu w przypadku zbyt małej ilości przekazanych prac,
    d) rozstrzygania w kwestiach nieuregulowanych postanowieniami regulaminu.

więcej informacji na stronie: http://www.parkrun.pl/katowice/

PARKRUN WRESZCIE W KATOWICACH

Już za dwa tygodnie odbędzie się pierwszy bieg parkrun Katowice. Z tej okazji zapraszam serdecznie wszystkich biegaczy 7 maja 2016 r. o godzinie 9.00 do parku im. T. Kościuszki w Katowicach na bezpłatne cotygodniowe biegi na 5 km.

Parkrun to cykliczne i bezpłatne biegi na dystansie 5 km z pomiarem czasu organizowane w każdą sobotę o 9.00 rano w ponad 800 lokalizacjach na całym świecie. Biegi parkrun przeznaczone są dla każdego bez względu na biegowy staż, uzyskiwane rezultaty czy też wiek.

Udział w biegach jest bezpłatny na podstawie jednorazowej rejestracji w systemie parkrun. Uzyskany kod uczestnika pozwala na udział w dowolnej liczbie biegów, w dowolnej lokalizacji parkrun na świecie. Uzyskane rezultaty zapisywane są w profilach uczestników i przesyłane na ich adres poczty elektronicznej.

PARK

Od 12 kwietnia możliwa jest rejestracja na bieg na stronie https://www.parkrun.pl/rejestracja/. Jest ona jednorazowa, a więc konieczna przy pierwszym udziale w biegu. Aby wystartować w zawodach należy wydrukować indywidualny kod uczestnika i przyjść z nim na miejsce startu w sobotę przed godziną 9.00.

Oprócz samego biegu można również zostać wolontariuszem. O tym jak są ważni wie każdy organizator zawodów. Parkrun docenia ich pomoc i zaangażowanie poprzez podziękowania na stronie biegu oraz 100 punktów, czyli dokładnie tyle, ile można otrzymać za zwycięstwo w biegu. Punkty te można zebrać trzy razy w roku, jednak pomagać można w nieograniczonej ilości. Aby nazwiska wolontariuszy mogły pojawić się na stronie, muszą oni w pierwszej kolejności być zarejestrowani w systemie parkrun.
http://www.parkrun.pl/
http://www.parkrun.pl/katowice
https://www.facebook.com/parkrun-Katowice-1684192305192649/